Blog

Iwona Laszczyk - Pracownia Artystyczna

Jak Namalować Portret. Portret z Aniołem.

Postanowiłam namalować portret. Ale chciałam też, żeby obraz pasował do cyklu „Aniołów z kotem”. I tak się dobrze złożyło, że pojawił się u mnie kot. Nie był to może jakiś bardzo słodki i anielski koteczek (nazwaliśmy ją Pepper!), ale uznałam, że w życiu nie można mieć wszystkiego i pocieszyłam się faktem, że moja córka ma anielskie rysy. Pierwszym etapem do zrobienia portretu jest wykonanie odpowiedniego zdjęcia, bo muszę przyznać, że malowanie z natury wymaga ogromnej cierpliwości (zwłaszcza od kota!). Powiedziałabym nawet, że jest to właściwie niemożliwe wymagać od zwierzęcia (nastolatki również!) siedzenia nieruchomo przez kilka godzin. Dlatego należy zrobić zdjęcie i przekopiować je na płótno. Kopiowanie samo w sobie nie jest trudne.

Jak Samemu Namalować PortretJak Samemu Namalować Portret

Jak Samemu Namalować Portret

Jak Samemu Namalować PortretJak Samemu Namalować PortretJak Samemu Namalować PortretJak Samemu Namalować PortretJak Samemu Namalować PortretTrudniejsze jest samo malowanie, a najtrudniejsze jest samo oddanie wnętrza osoby, którą malujemy. Ja sportretowałam swoją córkę z kotką w bajkowej scenerii.Ręcznie Malowany Anioł – Nina z Pepper

Jeśli zainteresował Was taki rodzaj portretu do zapraszam do obejrzenia moich pozostałych portretów ze zdjęcia: Aneta, Hanusia.

 

2 Comments

  1. portret ze zdjęcia
    14 sierpnia, 2021

    Cześć Iwona. Super obrazowo to pokazałaś. Chyba nikt kto przeczytał ten artykuł i zobaczył fotografie nie ma żadnych wątpliwości jak zastosować tę metodę. Warto chyba jeszcze dodać że jest to metoda stosowana od najdawniejszych czasów do kopiowania obrazów. W ten sposób uczniowie uczyli się też analizować i naśladować dzieła mistrzów. Wstyd się przyznać ale… zapomniałem o tej metodzie. Mimo że maluję portrety ze zdjęcia dosyć często :).
    Przypomniała mi się pewna historia związana z nauką malowania portretu. Czytałem kiedyś biografię Michała Anioła i było tam napisane, że ten podkradał rysunki swojego mistrza w pracowni rzeźbiarskiej i podkładał swoje do jego teczki a jego brał sobie bez pytania. Tamten się nie poznał.
    Dopiero po latach mistrz powiedział mu że od początku wiedział o całym procederze. Zrobił to by wzmocnić swego ucznia :-). Nieźle.

    Pozdrawiam,
    Jakub Miłek

    Odpowiedz
    1. Iwona Laszczyk
      18 sierpnia, 2021

      Cześć Jakub. Jak fajnie, że trafiłeś na ten wpis, który powstał już parę lat temu. Dziękuję. Z przyjemnością przeczytałam wiadomość od Ciebie.
      Metoda jest zapomniana. Dziś można kopiować przy pomocy rzutnika czy zwykłej kalki, szybciej i prościej. Ale kiedy uczyłam się w liceum plastycznym, kopiowanie było obowiązkowe na dyplomie i wtedy stosowaliśmy taki właśnie sposób.
      Pozdrawiam Cię gorąco.
      Iwona

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to top